Pełny autobus. Ludzie stoją na sobie . Próbują rozmawiać . Pchają się na drzwi . Obserwujemy drogę .
Naglę ją tracę.
Nie widze zagłębiam się w swoje dzikie wnętrze ... Widzę.
Widzę Ciebie. I nie wiem dlaczego ale zawszę kiedy pomyśle o tym że mogłbyś mnie teraz dotknąć popadam w błogostan . Moje ciało reaguje tak jakbyś to robił . Pełne euforii każe przysunąć nogi jeszczę bliżej
Tracąc trase sprzed oczu znów widziałam Ciebie . Nie wiem co robiłeś . Czym znów mnie oczarowałeś. Nie pamiętam . Wiem , że nie chciałam myśleć o chodzeniu czy siedzeniu , że to było nie ważne. Patrzę na Ciebie z rozkoszą .. z Takim pragnieniem . Dziko dojrzało słodkim okiem które mowi Ci wszystko . Chodź spojrzeć na mnie .
Jaką jestem dziś ?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz